Stworzenie oczami Mojżesza (3)

Te lśniące punkciki

Pierwsza część tutaj, druga część jest tutaj.

Minęło już wiele dni od kiedy zapisałem historię stworzenia świata i ciągle zastanawiam się czy zrozumiałem właściwie widzenie.  Najbardziej intrygowały mnie te srebrne punkciki zawieszone w bezkresie ciemności które widziałem pierwszej nocy.  Głos mówił że zaistnieje światłość, a przez całą noc widziałem tylko te punkciki.  Później widziałem oślepiającą jasność i co do tego nie mam nawet najmniejszej wątpliwości że była to światłość i ukazała się wtedy kiedy nastawał dzień.  Ale nie mam innego wyboru tylko ten: lśniące punkciki to też światłość, tylko nieco inna.

Trzy dni później, kiedy Bóg stworzył lampy na niebie, Głoś wyraźnie zapowiedział że jedna lampa będzie większa i będzie rządziła dniem, a druga lampa będzie mniejsza i będzie rządziła nocą.  Tego właśnie dnia, a raczej nocy, widziałem księżyc wędrujący po niebie.  Wydawał światłość nieco inną niż słońce, ale skoro zarówno słońce jak i księżyc miały świecić nad ziemią, światłość księżyca, choć bardzo różniła się od światłości słonecznej, też jest światłością.  Światłość słońca jest jasna i oświeca świat kolorami na dużą odległość.  A jest taka silna że nawet skóra ją czuje.  Wszyscy mówią że jest ‘ciepło’ ale wydaje mi się że jest to rezultat światłości słońca.

Światłość księżyca bardzo różni się od światłości słońca, ale jest światłością.  Jest dużo słabsza i nie ma kolorów.  Kiedy księżyc jest na niebie, wszystko jest szare, ciemne, i nie widać na dużą odległość.  Zdarza się też czasami że niebo jest bezchmurne a księżyca w ogóle nie widać.  Widać tylko gwiazdy, ale one dają tak mało światłości że nie oświetlają ziemi, choć można widzieć że gwiazdy świecą.  Zgaduję że jeśli światłość księżyca różni się tak bardzo od światłości słońca i Bóg nazywa to światłością, to gwiazdy też wydają światłość choć różni się ona tak bardzo od światłości księżyca.

Jeśli wszystko do tej pory rozumiem poprawnie, to srebrne punkciki które widziałem w bezkresie ciemności to była światłość, choć jeszcze nie było żadnych lamp na niebie, a światłość ta oznaczała precyzyjnie pierwszą noc.  Mój sen rozpoczął się zupełną ciemnością kiedy nie widziałem kompletnie nic, a teraz zaczynam się domyślać dlaczego tak się stało.  Kiedy zacząłem widzieć pierwsze punkciki był to początek nocy.  To samo dzieje się teraz — najpierw jedna gwiazdka zaczyna błyszczeć na niebie, potem więcej, a w końcu wszystkie.  O ile dobrze pamiętam, to punkciki pierwszej nocy wyglądały tak jak te które oglądałem wiele razy w moim życiu, szczególnie wtedy kiedy pasłem owce u ojca Sypory, a niedawno nawet z Syporą podczas wędrówki po pustyni.  Obecnie gwiazdy migoczą, podczas pierwszej nocy nie migotały, ale podczas drugiej już migotały.  Nie wiem też jak to się stało że Bóg stworzył światłość pierwszego dnia zanim były jeszcze lampy na niebie.  Czy znajdę kiedyś odpowiedzi na te pytania?

Ogień

Od zamierzchłych czasów nasi przodkowie wytapiali żelazo i inne metale,[1] i produkowali z nich wiele przedmiotów np. instrumenty muzyczne.[2]  Aby to zrobić musieli wiedzieć jak wykrzesać ogień, aby w nim następnie stopić rudy i oddzielić metal od wszystkich zanieczyszczeń.  Ogień jest ciekawym źródłem światłości.  Światłość z ogniska podobna jest do światłości księżyca gdyż też jest ciemna i oświetla tylko na małą odległość, ale jest trochę czerwonawa, podczas kiedy światłość księżyca jest trochę niebieskawa i świeci nieco dalej.  Ale najważniejszą rzeczą w światłości ognia jest to że powstaje tylko wtedy kiedy się coś spala, jest bardzo gorąca, i wydaje dym.  Widziałem nie raz jak ktoś nieostrożny sparzył się przy ognisku.

Obecnie przestrzegamy wielu rytuałów w Przybytku na polecenie Pana.  W miejscu świętym bez przerwy pali się siedem lamp na siedmio-ramiennym lampionie.  Każdego dnia kapłan oczyszcza lampy i dolewa świeżego oleju, bo olej musi się spalać aby istniał ogień, a ogień jest potrzebny aby wydawał światłość.

Kiedy kapłan podchodzi do ołtarza kadzidlanego, spala kadzidło aby otrzymać piękny zapach.  Kadzidło wtedy niszczeje gdyż spala go ogień.  Podobnie przy ofiarach całopalnych lub innych tłuszcze i mięso ofiar zostaje spalone a dym unosi się do góry.  W obu przypadkach ogień wydaje mało światłości ale ta światłość jest gorąca i niszcząca.  Kiedy jednego razu schodziłem z Góry po rozmowie z Panem, zobaczyłem cielca ulanego ze złota.  Do tego też potrzebny był ogień, ale pochodził on ze spalonego drewna i był bardzo gorący, a złoto się stopiło i potem zastygło.  Choć światłość z ognia dość mocno różni się od światłości gwiazd, księżyca i słońca, jest to nadal światłość, choć musi się spalać aby istniała.

Gorejący krzew

Od niedawna miałem przywilej doświadczyć jeszcze innej światłości.  Na pustyni midiańskiej, kiedy chodziłem za owcami ojca Sypory, zawsze podchodziłem jak najbliżej Góry Pana.  Ciarki mnie przechodziły kiedy myślałem sobie że na szczycie Góry mieszka Pan.  Pewnego razu wszedłem na jej zbocze dość wysoko.  Moje owce wyglądały z tej wysokości jak koniki polne.  Zdaję sobie teraz sprawę z tego że gdyby zaatakował je jakiś zwierz to nie zdążyłbym im przyjść z pomocą.  Ale tak byłem zaabsorbowany obecnością Boga na Górze, że zlekceważyłem swoje obowiązki.  Teraz się domyślam że Jahwe nie dopuścił do tego abym w czasie poszukiwania Jego obecności stracił którąś z owiec danych mi pod opiekę.

Otóż pewnego razu ujrzałem gorejący krzew.  Nic to dziwnego, zresztą widziałem to wiele razy, choć nie wiem jak to się działo że krzew raptem zaczynał płonąć, choć nikogo nie było w pobliżu.  Jednak ten krzew był jakiś specjalny.  Najpierw objął go wielki płomień który był dużo większy niż krzew, ale wkrótce zamienił się w wiele małych płomyków które skakały sobie po gałązkach ale nie wyrządzały krzewowi żadnej krzywdy.  Podszedłem bliżej żeby przyjrzeć się temu dziwnemu ogniu który nie spala krzewu.  Wtedy to usłyszałem ten sam Głos który przemawiał do mnie w widzeniu.  Po kilku dniach podszedłem w to samo miejsce, odnalazłem bez wątpienia krzew z którego przemawiał Głos, ale nie było tam oznak ognia ani zapachu spalenizny.  Wprost przeciwnie, krzew wyglądał świeżej niż jakikolwiek inny krzew w tej okolicy, włącznie z tymi w ogrodach faraona.  Stąd nauczyłem się że ogień w którym ukazał się Jahwe był inny niż ten który spalał olej, zwierzęta, a nawet miasta jak np. Sodomę i Gomorę.  Był to bardzo specjalny ogień.

Znak 9

Kiedy byłem już w Egipcie i stawałem przed faraonem a Pan pokazywał Egipcjanom że jest jedynym Bogiem, polecił mi Głos abym wyciągnął rękę ku niebu.  Zapanowała ciemność w całej ziemi egipskiej przez 3 dni.  Pierwszego dnia, jak zwykle, wybrali się izraelscy robotnicy do pracy u faraona, słońce już zaczęło swój bieg po niebie, ale nim uszli kilka kroków zauważyli że ziemia egipska była w takiej ciemności że nic nie było widać.  Niektórzy z robotników weszli w ciemność ale zorientowali się że nie będą w stanie dojść na miejsce pracy, a tym bardziej nie będą mogli pracować.  Wyszli więc co prędzej z ciemności dopóki widzieli jeszcze światłość dobiegającą z miejsca gdzie mieszkali.  Rozeszła się szybko wieść że będą mieli trzy-dniową przerwę od pracy bo ani Izraelici nie będą w stanie trafić do miejsca pracy, ani nadzorcy faraona nie będą w stanie przyjść do nich i zmuszać ich do jakiejkolwiek pracy.  Egipcjanie byli więc bez żadnej mocy, nawet faraon musiał po ciemku chodzić po komnatach.

W ciągu tych trzech dni dorośli i dzieci szli oglądać nieprzeniknione ciemności które spuścił Bóg na ziemię egipską.  Po stronie Izraela świeciło pięknie słońce, a strona egipska wyglądała jak czarna mgła do której można wejść na kilka kroków a stawało się tak ciemno że tę ciemność można było niemalże dotknąć.[3]  Dzieci bawiły się wchodząc w ciemność i wychodząc z niej, a matki pilnowały je bo gdyby któreś z nich weszło za daleko mogłoby się zgubić, a ratunek przyszedłby dopiero wtedy kiedy Pan zabrałby ciemność.

Na dworze faraona każdej nocy paliły się lampy, ale w tych trzech dniach wszystkie źródła światłości wygasły i nie dało się skrzesać żadnego ognia.  Jahwe już po raz dziewiąty chciał pokazać Egipcjanom że ich bogowie nie mają żadnej mocy gdyż są po prostu wymysłem ludzi.  Przez 3 dni i 3 noce Egipcjanie nie widzieli nic, nawet najmniejszych gwiazd na niebie.  Nie mieli ognia a musieli przecież znaleźć pożywienie dla siebie i swoich dzieci, nie mówiąc już o podgrzaniu.  Mogli mieć niewielkie zapasy wody i żywności w domu, ale musieli szukać wszystkiego po omacku.  Jeśli ktoś jest niewidomy od urodzenia to nauczy się żyć bez wzroku, a mimo to ludzie dokoła wykonują dla nich większość prac.  Ale kiedy wszyscy pozbawieni są światłości i nikt nie jest ani nauczony żyć bez światłości ani nawet nie jest na to przygotowany, to jest to wielkie nieszczęście.

Miłościwy Bóg spuścił ciemność na Egipt tylko na 3 dni.  Było to wystarczająco długo aby wszyscy Egipcjanie wraz z kapłanami faraona modlili się do swoich urojonych bogów o pomoc i przekonali się że pomoc nie nadejdzie.  Było to również nie za długo bo Pan wiedział o tym że z powodu ciemności będą cierpiały niewinne dzieci i zwierzęta.  Wszyscy przekonali się że bez światłości nie da się żyć, nawet jeśli byłoby pod dostatkiem żywności i napoju.  Nie można by było wykonać jakiejkolwiek pracy, nie wspominając już o tym że trzeba utrzymać w czystości małe dzieci i samemu też trzeba pójść w pewne miejsca i wrócić nie pobrudzonym.  A jeśli przez 3 dni trudno było żyć w miejscu gdzie wszystko było zagospodarowane, byłoby niemożliwe aby w ciemności żyć przez wiele dni, nie mówiąc już o budowie domów, wyprodukowaniu naczyń i innych rzeczach potrzebnych w domu, połowie ryb w Nilu, uprawie roli i produkcji tkanin na ubranie, wystawieniu armii… w ogóle nie dałoby się uczynić nic, po prostu nic!  Jednak faraon ziajał taką nienawiścią do prawdziwego Boga Jahwe że stał niezachwianie w swoim uporze i zabronił mi przychodzić do niego pod groźbą śmierci.

Kiedy w ziemi egipskiej panowało widmo śmierci, we wszystkich siedzibach izraelskich była światłość.  Ludzie cieszyli się i świętowali, gdyż Pan dał im nie tylko dowód swojej miłości i mocy, ale 3 dni całkowitego odpoczynku od pracy u faraona oraz biczów i pokrzykiwania jego nadzorców, kiedy Egipcjanie mocno pracowali aby znaleźć jedzenie czy picie czy cokolwiek innego.  Wszyscy byli świadkami tego że Pan jest w stanie rozdzielić światłość od ciemności chociaż od stworzenia świata nigdy się tak nie zdarzyło aby nagle w dzień i w nocy zabrakło światłości.  Wszyscy widzieli że po okresie kiedy słońce jest na niebie nadchodzi drugi okres kiedy słońce znika a wschodzą  księżyc i gwiazdy, ale jeszcze nikt nigdy nie widział takiego cudu kiedy część kraju przez kilka dni była zanurzona w nieprzeniknionej ciemności i nie dało się nawet skrzesać ognia, a druga część kraju zamieszkiwana przez naród wybrany była skąpana w słońcu w dzień a w nocy wyiskrzona gwiazdami i oświetlona światłością księżyca.

Zastanawiałem się co to była ta ciemność.  Głos powiedział że będzie to tak gęsta ciemność że będzie ją można dotknąć.  Nie przychodzi mi na myśl nic innego jak tylko mgła nad Nilem którą jako mały chłopiec tyle razy chciałem wziąć w ręce.  Tyle tylko że ta mgła nad Nilem była napełniona światłością słońca, a ta 3-dniowa w Egipcie była tak ciemna jak ciemność przed stworzeniem świata.  Ciągle zastanawiam się nad tym czy ta ciemność egipska to jakiś rodzaj światłości, czy po prostu brak światłości.  Jeśli ciemność przed stworzeniem światłości już istniała, to wydaje mi się że był to po prostu czas kiedy światłości jeszcze nie było.  A wtedy ciemność Egipska to było coś więcej niż po prostu brak światłości.  Słońce świeciło przecież tak samo jak każdego dnia i poruszało się po niebie 3 razy od wschodu do zachodu, a ciemność u faraona była ciągle w tym samy miejscu.  Domyślam się że ciemność Egipska była spowodowana czymś co zabroniło światłości dojść z miejsca gdzie było pełno światłości, a ludzie i dzieci mogli przechodzić w jedną i drugą stronę nie czując żadnej przeszkody.  Doprawdy, Jahwe jest wszechmogący.

Armia bez mocy

Za kilka dni po znaku ciemności wyruszył cały naród wybrany w drogę do Ziemi Obiecanej.  Co to była za wielka radość być wreszcie wolnym.  Jednakże droga była długa i niebezpieczna.  Jahwe zapewnił nas o swojej opiece i kiedy tylko ruszyliśmy drogą ku pustyni, pojawił się nad nami słup obłoku.  Wyglądało on jak wielki puszysty obłok zrobiony z mgły, a mgła bez przerwy się kłębiła jakby była żywa.  Przez cały czas najgorętszego słońca słup obłoku wydawał się ciemny choć było przez niego widać tarczę słońca, ale pod Obłokiem było chłodno.  Kiedy słońce zbliżało się ku zachodowi i robiło się chłodniej i ciemniej, Obłok przerzedzał się i zaczynał lśnić tak jak ten Obłok który widziałem we śnie.  Niebo powoli ciemniało i wychodziły pierwsze gwiazdy, a Obłok wtedy dawał nam światłość.  Kiedy stawało się już zimno, Obłok zaczynał żarzyć a potem obniżał się i wyglądał jakby był zbudowany z małych płomyków ognia.  Te płomyki wyglądały jak te które widziałem na gałązkach gorejącego krzewu.  Światłość wyglądała wtedy jak ta przy ognisku, ale nigdy nie parzyła nikogo i nic się nie spalało.  Opowiadałem innym że gorejący krzew wyglądał dokładnie tak samo jak te płomyki z których zbudowany był słup ognia.

Szliśmy w pośpiechu nawzajem sobie pomagając aby odejść jak najdalej od faraona i jego ludzi.  Po pewnym czasie rozłożyliśmy się obozem na skraju pustyni niedaleko Etam i tam przenocowaliśmy.  Nazajutrz Obłok znowu wyglądał jak światłość słońca i zaczynał się powoli wyciągać w kierunku Morza Trzcin.  Był to dla nas znak aby składać obóz i maszerować w tym kierunku.  Kiedy maszerowaliśmy nocą, Obłok nie był zbyt gorący aby nie było nam za ciepło w podróży, dawał też więcej światłości abyśmy dobrze widzieli drogę.  Tak więc ten sam Obłok stawał się jaśniejszy lub ciemniejszy, gorętszy lub chłodniejszy, aby zapewnić narodowi wybranemu to co żaden inny naród na całej ziemi nigdy nie otrzymał ani nie widział.  Po pewnym czasie przyzwyczailiśmy się do tego, ale dla karawan mijających było to wielkie widowisko.

Kiedy faraon dowiedział się o tym że naród wybrany zmienił drogę i udał się w kierunku Morza Trzcin, sądził iż naród zabłądził i stanie się dla niego łatwym łupem na pustyni.  Zorientował się że Egipcjanie chcąc się nas pozbyć jak najszybciej stali się bardzo przyjaźni i dawali wszystkie swoje bogactwa jakby okup za swoją wolność od nas.  Prawdopodobnie złość go wzięła za to co się stało i postanowił nas napaść, wyciąć i odebrać bogactwa egipskie.  Przybył więc sam na czele wojsk i na pewno cieszył się po cichu ze zwycięstwa które było od niego tuż tuż.  Naród wybrany dochodził wąwozem do Morza Trzcin, po obu stronach były wzgórza nie do przebycia, a przed nami morze.  Nie było tam plaży którą ludzie mogliby uciec z pułapki i faraon dobrze o tym wiedział.  Kiedy wszedł już do wąwozu sądził że wkrótce wytnie wszystkich izraelitów, zemści się nad Bogiem Jahwe, odbierze bogactwa egipskie i okryje się wielką chwałą która uwieńczy dotychczasowe zmagania z narodem wybranym i ich Bogiem.  Jak bardzo się mylił!  Obłok obniżył się do samej ziemi i wszedł między wojska egipskie i naród wybrany.[4]  Przy tym dla wojsk egipskich Obłok był zupełną ciemnością tak jak kilka dni wcześniej w Egipcie.  Natomiast po stronie narodu wybranego Obłok był czerwonawą światłością która zapewniała wszystkim ciepło i bezpieczny odpoczynek.

Kiedy szykowaliśmy się do snu dochodziły nas różne odgłosy z obozu egipskiego.  Wojska były kompletnie zdezorientowane i bezsilne.  Nie widzieli gwiazd i nie wiedzieli nawet w którym kierunku maszerować.  Nie widzieli wozów, nie widzieli koni, nie widzieli siebie, nie widzieli krzaków i głazów.  Zderzali się ze sobą, uderzali w głazy, pokrzykiwali… w końcu zdecydowali położyć się spać i poczekać aż ciemność minie, a liczyli się z tym że to może potrwać kilka dni jak to było w Egipcie.  Ale cóż mieli robić?  Najwaleczniejsza armia na świecie była tuż przed największym zwycięstwem wszech czasów, ale Jahwe bez użycia siły spowodował że byli bezsilni i drżący o swój los.  Dla tych którzy byli jeszcze na straży coraz wyraźniej było widać że ten sam Obłok w jednym miejscu dawał światłość i ciepło, a tuż obok dawał taką ciemność że ani gwiazd nie było widać ani ogień nie chciał się palić.  Tak przedstawił się nam Jahwe, Pan światłości.

Coraz wyraźniej widzę że jest kilka różnych rodzajów światłości.  Światłość która powstaje przy spalaniu czegoś, oleju lub drewna, którą człowiek może łatwo spowodować poprzez rozpalenie ognia.  Ogień może dać światłość która daje ciepło, ale też może zniszczyć ludzi, zwierzęta i nawet całe miasta.  Druga światłość to ta którą dają lampy na niebie — małe lampki które można ledwie zobaczyć i tylko w nocy, księżyc który daje ciemną światłość i bez koloru, oraz silne światło które świeci daleko i w kolorach, a oprócz tego ogrzewa.  Trzecia światłość jest niezależna od lamp na niebie i od tego w którym miejscu lub w którym kraju się ukaże.  Ona może zamienić dzień w noc albo noc w dzień; może również unieruchomić całą armię zwinnego wojska i odstraszyć dzikie zwierzęta, a może też zapewnić jasność, ciepło i bezpieczeństwo.  Ta światłość to Święty Izraelski, stwórca świata, sam Jahwe.

Lampa Noego

Mam jeszcze jedną myśl na temat światłości i nie potrafię jej rozstrzygnąć.  Będąc w szkołach egipskich słyszałem wiele legend na temat potopu.  W kilku z nich dowódca łodzi wziął na pokład słońce.  Pytałem się najstarszych ludzi z narodu wybranego czy wiedzą coś na ten temat i dowiedziałem się tylko tyle że w Arce była wielka lampa która wisiała jeden łokieć pod dachem i świeciła tak jasno jak słońce w południe.[5]  Jeśli dobrze rozumiem, nie mógł to być ogień bo nawet największe ognisko czy nawet płonące miasto nie da tyle światłości co słońce, a gdyby to było jakieś wielkie ognisko to spaliłoby nie tylko dach ale i całą Arkę.  Ale gdyby nawet to było ognisko, ile drewna trzeba byłoby wziąć na pokład aby nim palić przez 40 dni?  Kiedy deszcz przestał lecieć z nieba zalewając cały świat, to chmury się przerzedziły i lampa już nie była potrzebna, ale przez pierwsze 40 dni Bóg na pewno nie kazał Noemu siedzieć w ciemności jak to zmuszony był uczynić Egipcjanom.  Być może Bóg który dał światłość we wszystkich siedzibach żydowskich a ciemność w kraju egipskim dał również światłość swoim wybrańcom podczas potopu(?).  Chyba jednak nie, bo była to lampa wisząca na łokieć od dachu i nie trzeba było nic palić aby lampa wydawała światło, a słup ognia i słup obłoku nie miały żadnych lamp.  W takim razie być może była to jakaś lampa o której nasz pradziad Noe wiedział, a my jeszcze nie.

Prawdziwa światłość

Miałem jeszcze jedną kwestię odnośnie światłości i lamp na niebie, ale chyba już mam odpowiedź.  Po otrzymaniu widzenia zastanawiałem się nad tym dlaczego Jahwe zaczynał stwarzać świat od stworzenia światłości, a lampy niebieskie stworzył dopiero 3 dni później.  Po prostu Jahwe jest niezależny od lamp gdyż On sam jest prawdziwą światłością i prawdziwym Bogiem.  Słońce, księżyc i gwiazdy istnieją dlatego że zostały stworzone przez Jahwe, nie mogą więc być bogami tak jak to wielu ludzi wierzy.  Wszyscy Egipcjanie i wszyscy kupcy którzy przebywali wtedy w Egipcie przeżyli 3 dni takiej ciemności z którą zaznajomieni są tylko niewidomi.  Żadni bogowie nie byli w stanie im pomóc gdyż byli to fałszywi bogowie i wkrótce cały świat dowiedział się o tym kto jest prawdziwym Bogiem i że ten prawdziwy Bóg jest również prawdziwą światłością.  Ci którzy wymyślali legendy i nie chcieli uwierzyć że Bóg stworzył świat, mieli w Egipcie dowód tego że Bóg Jahwe jest prawdziwym Bogiem i że światła na niebie nie są bogami gdyż zostały stworzone przez Jahwe.

Część 4 jest tutaj.


[1]        Gn4:22bw  Również i Sylla urodziła Tubalkaina, który wykuwał wszelkie narzędzia z miedzi i żelaza.

[2]        Gn4:21bw  A imię brata jego było Jubal, który był praojcem wszystkich grających na cytrze i na flecie.

[3]        Ex10:21bw  Wyciągnij rękę swoją ku niebu i nastanie nad całą ziemią egipską ciemność tak gęsta, że będzie można jej dotknąć.

[4]        Ex14:20bw  Wsunął się między obóz Egipcjan i obóz Izraela. Z jednej strony obłok był ciemnością, z drugiej zaś strony rozświetlał noc. I nie zbliżyli się przez całą noc jedni do drugich.

[5]        Tłumaczenia podają że było to okno, prawdopodobnie dlatego że tłumacze nie spotkali się z takim czymś jak lampa wydająca światłość.  Ale okno przez które Noe otworzył i wypuszczał przez nie ptaki na zwiady pochodzi z terminu hebrajskiego חלּון (challôn), a termin צהר (tsôhar) występujący w Biblii hebrajskiej 24 razy zawsze jest przetłumaczony jako wielka światłość, a tylko raz jako okno.  Dlatego przyjmuję że צהר (tsôhar) w arce oznacza lampę.

16 Responses to Stworzenie oczami Mojżesza (3)

  1. "nie - TEOLOG" says:

    Czy to napewno pisał Mojżesz? Niektórzy bibliści przypisują 1 Księgę Mojżeszową – autorstwu Hioba. A może nie ma co “kopii kruszyć” o autorstwo – ważne jest, że Bóg przekazał informacje o stworzeniu i początkowych wydarzeniach. Czy to przekazywał w widzeniu (śnie lub na jawie?), może opowiadał przy którymś spotkaniu (było takich wiele!) – na pewno autor słyszał przekazywane historie od poprzedników?
    Autora opisu stworzenia przecież przy stwarzaniu nie było – ani przy wypędzaniu z raju pary ludzkiej, ani przy zbrodni kainowej itd.
    Kilka tygodni temu w programie TV – “QA” kard. Peel z Sydney zagadnięty przez ateistę Dowkinsa stwierdził wprost, że Mojżesz wykorzystał jeden z mitów mezopotamskich.
    Od iluś lat najwyżsi przedstawiciele kościoła powszechnego przyjmują – że Bóg był tylko początkiem wszystkiego – a później to już “leci” ewolucja…
    Fajne jest Twoje spojrzenie CezaryN na to co znamy od kołyski, a nie przychodziło do głowy jak to “mógł widzieć” (czy słyszeć Mojżesz)…

    “nie – TEOLOG”

    • cezaryn says:

      Centrum Badawcze Starożytnego Hebrajskiego (http://www.ancient-hebrew.org/) podaje że księga Hioba używa o wiele starszy język niż używa Mojżesz, niektóre terminy użyte są tylko przez Hioba i nigdy przez Mojżesza, i prawdopodobnie Hiob pisał przed potopem.

      Widzenie może być nocne i na jawie, oba zjawiska są nadprzyrodzone i nazywane widzeniami.

      Trudno przypuszczać aby wysoko kształcony Mojżesz (Ac7:22) pozwolił sobie na to żeby korzystał z przekazu ustnego i pisał w detalach o stworzeniu. Zresztą sam nie rozumiał dokładnie wszystkiego co pisał.

      Wydaje mi się że Mojżesz rozumiał stworzenie świata lepiej niż to przedstawiał mezopotamski model. Będę o tym pisał w przyszłości. A to co ludzie mówią może być prawdą ale nie musi.

      Przedstawiciele kościoła powszechnego otrzymali od naukowców w podarunku prawo do uważania Boga za tego który zapoczątkował ewolucję kosmiczną i biologiczną dopiero kilka lat temu, gdyż musieli wreszcie pogodzić się z filozofami że ‘nic’ nie mogło zdecydować aby wybuchnąć i stać się ‘czymś.’ W ten sposób chcą uratować skórę nauce o Wielkim Wybuchu, a przy okazji podkadzają klerowi.

      Dziękuję za ostatnie zdanie komentarza — do usług.

  2. burak says:

    Czy księżyc to sam jest źródłem światła czy też odbija jedynie światło słońca i czy możliwe jest że Noe miał w arce prąd elektryczny?

    • cezaryn says:

      My wiemy że Księżyc nie daje światła lecz tylko odbija światło Słońca czy gwiazd, ale Mojżesz prawdopodobnie nie wiedział tego. Jego zrozumienie wszechświata przedstawiam na podstawie tego co mógł on lub współcześni mu ludzie zaobserwować.

      Trudno powiedzieć czy Noe miał w arce maszyny napędzane energią elektryczną czy jakąś inną (np. światło), ale prawdopodobnie miał do pomocy jakieś maszyny. Zgaduję że wyrzucał za burtę wszystko co nie potrzebował w arce, i oczyszczał wodę zza burty aby mógł pić i poić swoich „pasażerów.” Prawdopodobnie miał też precyzyjne przyrządy pomiarowe z których dowiedział się że poziom wody podczas potopu przewyższały najwyższe góry o 15 łokci (Gn7:20).

  3. koala says:

    No, no, no. Coraz ciekawiej. Czy też może zajmiesz się zniszczeniem Sodomy i Gomory? Słyszałem nawet że zostały one odnalezione. Czy wiesz coś na ten temat?

    • cezaryn says:

      Niestety nie wiem nic na ten temat, należałoby spytać o to jakiegoś archeologa, a ja niestety nim nie jestem.🙂

  4. rk23 says:

    Skąd wiesz że Egipcjanie nie mogli zapalić ognia, ale musieli siedzieć w całkowitej ciemności?

  5. cezaryn says:

    Biblia nie sprawozdaje w jakich warunkach i o jakiej porze dnia rozpoczęła się i zakończyła ciemność w Egipcie. Prawdopodobnie nie było to dokonane przez Mojżesza w obecności faraona i jego dworu, gdyż wtedy Mojżesz i Aaron musieliby podróżować w ciemności, podczas kiedy Biblia nie sprawozdaje ani o podróży Mojżesza ani podróży sług faraona do Mojżesza z prośbą o odwołanie ciemności. Natomiast Biblia sprawozdaje że „nikt nie mógł wstać z miejsca swego” (Ex10:23) co wskazuje na to że nikt nie mógł nawet wykrzesać ognia, gdyż mając ogień można podróżować i wykonywać wiele czynności. Dlatego domyślam się że początek i koniec 3-dniowej ciemności nastąpiło wtedy kiedy Mojżesz był w Goszen i odbyło się to w najbardziej spektakularny sposób. A więc ciemność nastąpiła wtedy kiedy budził się dzień i wielu ludzi (również Egipcjanie) widziało blednące gwiazdy i poranną zorzę na niebie, aż tu raptem wszystko okryło się całkowitą ciemnością. W podobny sposób, ciemność zakończyła się też w najbardziej niespodziewany sposób — kiedy słońce chowało się za horyzont i zaczynały migotać pierwsze gwiazdy. W ten sposób Egipcjanie widzieli różnicę między normalną nocą, kiedy wiele rzeczy widać i da się żyć, a taką ciemnością której nie da się pokonać w żaden sposób. Takie wydarzenie mogło wywrzeć największe wrażenie zarówno na Izraelitach jak i Egipcjanach.

  6. burak says:

    Podczas trzech ciemnych dni i nocy Egipcjanie mieli post, ale przecież małe dzieci muszą jeść bo inaczej poumierają, a plaga śmierci jest potem.

    • cezaryn says:

      Trzy dni ciemności nie koniecznie oznacza absolutny post. Każdy ma w domu coś do jedzenia i trafi tam w absolutnej ciemności. A bez pokarmu człowiek jest w stanie przeżyć wiele dni. Do przetrwania ważniejsza jest woda i bez niej trudno jest przeżyć nawet kilka dni.

      Absolutna ciemność sugeruje że podczas 3 dni nie było w Egipcie gorąco, gdyż temperatura zależy od promieni słonecznych, a te przecież nie dochodziły do ziemi (musiało być ciemno). A więc odwodnienie organizmu nie było przyśpieszone gorącem.

      Ludzie mieli niewielkie zapasy wody w domach „w naczyniach drewnianych i kamiennych” Ex7:19 stąd domyślam się że przez pierwszy dzień wszyscy mieli wody pod dostatkiem. Aby przeżyć drugi i trzeci dzień ludzie musieli się mocno natrudzić (aby znaleźć wodę po ciemku), lub nacierpieć, gdyż 2 dni bez wody to poważne zagrożenie dla zdrowia i życia. Być może ludzie żyjący 3,500 lat temu byli nieco silniejsi i zdrowsi niż my, dlatego mogli łatwiej przeżyć te 2 dni niż obecnie żyjący ludzie.

      Jeśli chodzi o malutkie dzieci to miały dość duże szanse przetrwania gdyż otrzymywały pokarm od matek, a do wody też miały pierwszeństwo, zresztą dużo nie potrzebowały.

      Ogólnie przyjmuje się że zarówno dzieci jak i dorośli są w stanie przeżyć 3 dni lub nawet dłużej bez wody i pokarmu. Wskazuje to przy okazji że Bóg wiedział ile dni ludzie mogą przetrwać bez wody, i dlatego nie spowodował ciemności na tyle długo aby ludzie wymarli.

  7. burak says:

    No dodrze, to ludzie, a co ze zwierzętami? Tam musiał być ogromny hałas, głodne zwierzęta, wielki ryk, to i spania nie było.

  8. archeolog says:

    Dziękuję za szczerą odpowiedź.

  9. Pingback: Stworzenie oczami Mojżesza (4) « Closer to the Truth

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: