Nowy Lucyfer

20130122ikonkaJak można się spodziewać, Szatan usiłuje zniekształcić lub zupełnie zniszczyć każde prawdziwe twierdzenie o Bogu.  A skoro już tak, to definicja wiary jest w ciągłym ogniu ataków Szatana.  Bo „bez wiary … nie można podobać się Bogu,”[1] a jak ktoś może wierzyć jeśli nie wie co to znaczy ‘wierzyć’?

Od czasu do czasu słyszę że wiara i nadzieja wkrótce ustaną a pozostanie tylko miłość.  Czyżby to znaczyło że wiara potrzebna jest tylko tu, na Ziemi, a po zabraniu zbawionych do królestwa Bożego sprawa wiary i nadziei przejdzie do lamusa?  Czy to znaczyłoby że można podobać się Bogu bez wiary?  A może Bóg zmieni się i nauczy się lubić tych, którzy odetchną sobie i przestaną zawracać sobie głowę takimi starociami jak wiara?

Niemalże w każdej rozmowie i w każdym wykładzie na temat wiary cytowane są słowa z listu do Hebrajczyków, tak jakby definiowały one wiarę.  Ale przecież zdanie zaczynające się słowami „wiara jest…” nie musi być definicją wiary, tak jak wiele innych zdań zaczynających się w podobny sposób nie są definicjami.  Jeśli weźmiemy dla przykładu takie zdania:

  • „samochód jest dobrym schronieniem przed deszczem” lub
  • „samochód jest bardzo ciężki kiedy wejdzie do niego dużo grubasów”

jak można twierdzić że zdanie „wiara jest pewnością rzeczy niewidzialnych” jest definicją wiary?  Czy definicja samochodu to ‘dobre schronienie przed deszczem’ lub ‘ciężkość weszłych J grubasów?’

Wyobraźmy sobie że pewnego razu słuchając dziennika dowiadujemy się o jakimś człowieku który wysadził w powietrze kilka drapaczy chmur, a wraz z nimi około 1000 osób.  Spytany dlaczego to uczynił, człowiek ten powiedziałby że jego wiara skłoniła go do tego aby oczyścić Ziemię z niewierzących.  A za swoje zasługi otrzyma siedem żon i siedem pałaców w drugim życiu.  Czy bylibyśmy zadowoleni z takiego pojmowania wiary?  A jest to przecież pojęcie zgodne ze sformułowaniem wiary jako pewności rzeczy niewidzialnych.

Są tacy którzy twierdzą, że niektórych rzeczy nie da się wyjaśnić; trzeba je przyjąć wiarą.  Ale jeśli wiara jest przyjęciem jakiejś informacji za prawdziwą, choć nie da się jej wyjaśnić (być może nie ma logicznego podłoża), to Ewa  z Edenu powinna dostać od Boga nagrodę za zjedzenie owocu, a nie naganę!  Chyba że ta ostatnia definicja też jest wyssana z palca.

Jeśli wiara nie będzie już potrzebna w niebie i na nowej Ziemi, to jakie przestępstwo przypiszemy Lucyferowi?  Nie widzę nic innego jak tylko zniszczenie wiary w Boga.  Wierzył on bardziej sobie, niż Bogu!  I jeśli miliony ludzi dostaną się do nieba z konceptem, że tam wiara będzie niepotrzebna, jak długo niebo zostanie niebem?  Po pierwszych wrażeniach wielu odważniejszych ludzi, idąc śladami Lucyfera, zamieniłoby niebo w piekło.

Jeśli chcemy dowiedzieć jaka jest definicja wiary, zastanówmy się nad tym, komu i dlaczego wierzymy, a komu nie.  Przecież nie dajemy kluczy od domu i nie pożyczamy dużych sum pieniędzy nieznajomym, ale tylko tym których dobrze znamy i uznajemy za godnych zaufania.  Innymi słowami wierzyć to ufać.  Abraham tak nauczył się ufać Bogu, że gdy przyszło mu uczynić coś co mogło mu wydawać się przestępstwem, wbrew temu co myślał postanowić wykonać dokładnie to, co Bóg mu polecił.  To jest wiara.  I taka wiara może służyć jako dowód, że co Bóg obiecał to się stanie, chociaż nie da się tego jeszcze zobaczyć.  O takiej wierze jest mowa w liście do Hebrajczyków,[2], ale taka wiara musi istnieć zanim stanie się dowodem rzeczy przyszłych.  Siłą więc rzeczy, dowód rzeczy przyszłych czy niewidzialnych to zastosowanie wiary, a nie sama wiara.  Dlatego wiara musi być zdefiniowana niezależnie od tego że może się stać dowodem rzeczy niewidzialnych.  Wiele razy wiara (czy ufność) dotyczy rzeczy przeszłych i widzialnych.

Wiara to zaufanie do Boga zakorzenione w znajomości Boga.  Taka wiara rodzi się z zasłyszenia o Bogu, a potem z własnego doświadczenia, jak to było z Abrahamem.  A wtedy ta istniejąca już wiara i zdefiniowana jako zaufanie, może się stać dowodem rzeczy obiecanych, niewidzialnych, dlatego że dający obietnice jest godny zaufania.  A przekonanie o spełnieniu obietnic jest wynikiem już istniejącej wiary.

Kiedy wiara ustaje, zaczyna się tragedia.  Tak było w niebie kiedy to Lucyfer zdecydował że wie lepiej niż Bóg, tak jest do tej pory na ziemi w milionach przypadków.  A królestwo Boże będzie trwać na wieki dzięki temu, że wiara jego mieszkańców nigdy nie ustanie.

Wygląda na to, że idea o ustaniu wiary i nadziej jest w jakiś sposób związana z wypowiedzią apostoła Pawła do Koryntian,[3] gdyż jest często cytowany w obronie ustania wiary i nadziei.  Ale ten tekst nie mówi nic o ustaniu wiary, mówi o jej trwaniu!  „Teraz więc pozostaje wiara, nadzieja, miłość, te trzy; lecz z nich największa jest miłość.”  Czyżby to, że miłość jest największa, ma znaczyć że wiarę i nadzieję należy wyrzucić na śmietnik?  Wcale nie widzę tego w ten sposób, gdyż wiara i nadzieja mogą się okazać niezbędne!

Wyobraźmy sobie kogoś kto przestał wzrastać, nie ma żadnego celu w życiu, na nic nie oczekuje, żyje tylko dlatego że istnieje…  Czy taki człowiek może być szczęśliwy?  Jest wiele przypadków ludzi którzy osiągnęli większość swoich marzeń i na więcej nie mają ochoty, posiadają wszystko co chcieli posiadać, a popełniają samobójstwo.  Czy można żyć w wieczności bez celu i bez szczęścia?  Tu na Ziemi chcielibyśmy dążyć do co raz lepszych rzeczy, a czy w niebie spoczniemy na tym że już nie będzie tam nic złego i to nam wystarczy na zawsze?  Takie niebo musiałoby być nudne nie do opisania.  Ale to jeszcze nie wszystko.  Czy przydałaby się nam nadzieja na to że przez całą wieczność nie stanie się nigdy nic złego?  Jeśli nie będziemy posiadać przez wieczność chociaż takiej nadziei, to szybko zrezygnowalibyśmy z królestwa Bożego.  Oprócz tego, nadzieja na ciągle coś nowego jest niezbędna dla szczęścia, a wiara czy ufność Bogu jest niezbędna do posiadania nadziei.  Obydwie są więc niezbędne dla absolutnego szczęścia przez wieczność, i dlatego apostoł Paweł powiedział wyraźnie że wszystkie trzy—wiara, nadzieja i miłość—pozostają.  To, że miłość jest największa wcale nie znaczy, że wiara i nadzieja nie są potrzebne.

Wiara i nadzieja, tak samo jak miłość, są niezbędne na wieczność.

 


[1]        Hb11:6pubg  Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu, bo ten, kto przychodzi do Boga, musi wierzyć, że on jest i że nagradza tych, którzy go szukają.

[2]        Hb11:1pubg  A wiara jest podstawą tego, czego się spodziewamy, i dowodem tego, czego nie widzimy.

[3]        1Co13:13pubg  A teraz trwają wiara, nadzieja, miłość, te trzy. Z nich zaś największa jest miłość.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: