Biblia odepchnięta

god's wordKiedy obserwujemy znaki zbliżania się do końca świata, do jakich wniosków dochodzimy?  Czy kościół adwentystów coraz gorliwiej studiuje Biblię, coraz bardziej przygotowuje się na spotkanie swojego Boga, coraz pilniej studiuje prawdy zawarte w Słowie Bożym i wywyższa nauki boskie ponad nauki ludzkie?

Kiedy uczniowie pytali o znaki nadchodzącego przyjścia Jezusa, otrzymali wiele informacji na ten temat.  Będą wojny i straszliwe wieści o wojnach,[1] głody i trzęsienia ziemi,[2] wydawanie na cierpienia i śmierć tych którzy chcą służyć Bogu,[3] będzie wielu fałszywych proroków którzy zwiodą wielu,[4] u wielu osłabnie miłość,[5] ale kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony.[6]  Kiedy natomiast przyjdzie brzydota spustoszenia, ci którzy są w Judei niech uciekają w góry.[7]  Czy ta brzydota spustoszenia i ucieczka Judejczyków w góry to już historia, czy zastosowanie tego co było powiedziane wcześniej?

Słyszałem kilka kazań utwierdzających nas w przekonaniu że kościół adwentystów przetrwa do końca.  Czy takie stwierdzenie jest bezpieczne dla pojedynczych osób przychodzących na nabożeństwa do kościoła?  Co to znaczy że kościół adwentystów przetrwa?  W jaki sposób przetrwa?  Czy to znaczy że przetrwa struktura kościoła, czy również nauki?  Nawet jeśli to ostatnie, wcale to nie znaczy że wszyscy adwentyści będą zbawieni.  Ellen White pisała że całe kościoły wraz z pastorami stojącymi na ich czele nie dostąpią zbawienia!  Czy miała rację?  Jak obecnie wygląda życie adwentystów?  Czy można zauważyć jakieś trendy?

Mały synek każdej soboty uczęszczał z rodzicami na nabożeństwo.  Pewnego razu spytał rodziców kto to jest chrześcijanin.  Rodzice dali mu obszerną odpowiedź wyjaśniając trudniejsze koncepcje przykładami, aż synek spytał: czy ja widziałem kiedyś chrześcijanina?  Brzmi to ironicznie ale jest to prawda.  Jak wygląda chrześcijaństwo w kościele adwentystów?  Czy podążamy za Chrystusem, czy pozostała tylko nazwa?

Opiszę teraz jak według mnie powinno wyglądać chrześcijaństwo.  Przyjeżdżam na parking i widzę jak wszystkie samochody stoją w swoich zatokach, wszyscy z daleka się uśmiechają i dają mi odczuć atmosferę święta.  Kiedy wejdę do środka, wszyscy są uprzejmi i oferują pomoc jeśli tylko zajdzie tego potrzeba.  W kaplicy jest cisza, wszyscy zatopieni są w modlitwie lub myślach, a cicha, ledwie słyszalna muzyka dopełnia atmosferę domu modlitwy.  Zaczyna się nabożeństwo, grają organy, na ekranach ukazują się słowa pieśni które można czytać nawet z ostatniego rzędu.  Wszyscy prowadzący program, włącznie z operatorami dźwięku i wyświetlającymi slajdy, pracują w takiej harmonii że prawie ich nie widać, a na głównym miejscu jest zawsze widoczna postać Boga.

Kończy się już nabożeństwo i zastanawiam się dlaczego ten czas tak szybko upłynął.  Spoglądam na zegarek i dociera do mnie że upłynęły już 3 godziny.  Nie pamiętam też kto i co mówił, bo moje oczy przykute były do Boga i widziałem jego obraz jeszcze wyraźniej niż kiedykolwiek przedtem.  Wszyscy dokoła są rozpromienieni i zaproszeni na wspólny lunch.  Najpierw goście, potem osoby starsze i wtedy wszyscy pozostali.  Po modlitwie wszyscy ustawiają się w kolejkę, nakładają sobie różne potrawy w takich ilościach aby zostało jeszcze dla tych którzy czekają w kolejce.  Na osobnym stole jest tyle owoców że jeśli ktoś chce, nie musi jeść niczego innego.  Koło zdrowego żywienia ktoś serwuje soki owocowe i jarzynowe, aby każdy mógł się przekonać jakie smaczne są dary Boga.  Wszystkie rozmowy skupiają się na nowych doświadczeniach z Bogiem i niemalże daje się czuć wdzięczność mówiących za błogosławieństwa którymi Bóg ich obdarzył ostatniego tygodnia.

Po lunchu odbywa się zebranie zborowe.  Wiele osób zabiera głos, wszyscy są bardzo grzeczni, a wszystkie postanowienia mają jedną wspólną cechę — uwielbienie Boga.  Po zebraniu wszyscy zostają na pewien czas i kończą rozmowy rozpoczęte przy stole.  Odchodzę do domu i już w drodze zaczynam czekać na następną sobotę.

Po niedługim czasie sam chcę być takim, aby inni czuli się w kościele tak jak ja się czułem kiedy tu przybyłem pierwszy raz.  Zaczynam się angażować w różne prace kościoła i coraz bardziej jestem przekonany że kościół wygląda tak samo wewnątrz jak go widziałem z zewnątrz.  Ludzie zaczynają mi dziękować za mój wkład w uświetnianiu nabożeństw co daje mi zachętę do tego aby nadal czynić wysiłki i godnie reprezentować Boga wśród Jego ludu.

Niestety rzeczywistość jest nieco inna, a co najmniej w tych kościołach w których byłem.  Na parkingu każdy staje jak chce i wcale nie przejmuje się tym że następna osoba będzie miała trudności z zaparkowaniem swojego samochodu albo w ogóle zabraknie dla niej miejsca.  Po przeżyciu kilku sztucznych uśmiechów i błyskawic padających tu i tam, bałem się gdziekolwiek usiąść ażeby nie spowodować jakiegoś wybuchu wulkanu.  Na platformie ludzie jakby chcieli być gwiazdorami, silili się na piękne lecz sztuczne słowa.  Niektórzy próbowali żartować lub zaczynali mówić tak jakby nikt przed nimi jeszcze nie rozpoczął nabożeństwa.  Miałem wrażenie że ludzie ci wyobrażali sobie że wszystkie światła skierowane są tylko na nich.

Szukanie śpiewników przez organistów, powydzierane kartki, czekanie na slajdy lub w ich braku śpiewanie z pamięci, ogłuszająca perkusja, na ekranach malutkie literki z błędami ortograficznymi i innymi, oraz inne niedociągnięcia i wpadki dopełniają atmosferę nieporządku i braku zaangażowania.  Pastor nie był przygotowany, pomieszał duszę z duchem i w rezultacie namieszał wszystkim skutecznie w głowie.  Na zakończenie śpiewano pieśń której nikt nie znał, nawet organista, aż w końcu w rozbabranej atmosferze zakończył się nieudany pokaz.

Potem zaczął się wyścig na lunch.  Pierwsi ukończyli go miejscowi, zaczęli wybierać z rondli i pakować kopiaste talerze nie troszcząc się o gości i o to że połowa z tego co nałożyli zostanie wyrzucona do kosza.  A działo się to niedługo po wyświetleniu filmu ukazującego biedę w innych krajach i po zbiórce pieniędzy na pomoc potrzebującym.  Następnie odbył się wyścig do stołu z ciastami, który cieszył się największym powodzeniem wśród starszych, grubszych i „chorszych” osób.  A rozmowy?  O wszystkim z wyjątkiem spraw związanych z Bogiem.  Trochę przykro że tak się dziej, ale niestety tak się dzieje.

Mimo wszystko chciałem mieć jakiś udział w życiu kościoła i zabrałem się do pracy.  Patrzyłem przez palce na to co się działo, zachęcałem innych do współpracy, ale wkrótce się wypaliłem i w końcu zostałem wykopany.  Chociaż zostałem uznany za jedynego który może prowadzić jeden z urzędów, musiałem ustąpić miejsce komuś kto przestanie przychodzić do kościoła jeśli nie zostanie obdarzony urzędem.  Od tej pory głośniki wyły i gwizdały, ale operator dźwięku przychodził do kościoła.  Cel został osiągnięty, choć niemalże każde nabożeństwo wyglądało jakby nabijaniem się z Boga.  Od czasu do czasu śpiewaliśmy pieśń ‘To co najlepsze daj Panu’ i sprawa załatwiona.

Oczywiście, w niektórych przypadkach przesadziłem, ale w innych byłem zbyt łaskawy.  Jednak najbardziej interesująca dla mnie jest teologia.  Wydaje mi się że wszystko inne zależy od tego kim dla nas jest Bóg, albo jak traktujemy to co On powiedział.  Obserwuję coraz bardziej natarczywy atak na to co mówi Biblia, i to nie tylko ze strony ateistów i innych –istów, ale przede wszystkim od ludzi którzy przechodzą do kościoła aby wielbić Boga.  Kiedy mówię że jakaś myśl nie pochodzi z Biblii, coraz częściej słyszę w odpowiedzi: ale Biblia nie uczy że to nie prawda.  Wydawać się może że to silny argument, ale należy najpierw zdefiniować co to jest prawda.

Słowo Boże jest prawdą i wszystko co jest oparte na stwierdzeniach Biblii również jest prawdą.  Możemy popełnić błąd w wyciąganiu wniosków lub rozumieniu podstawowych stwierdzeń i w rezultacie dojść do fałszywych nauk, ale utrzymywanie że coś jest prawdą tylko dlatego że Biblia nie przeczy temu to igranie z ogniem.  Na takich podstawach można budować tuziny koncepcji które przeczą nie tylko same sobie, ale przede wszystkim przeczą wielu pasażom Biblii mówiącym wprost.  Co wtedy czynią spekulanci?  Wykręcają każdy werset który im się nie poda jako dowód że ich wniosek jest niezgodny z Biblią.  Takie machinacje są ubliżaniem Bogu.

Postaram się to zobrazować.  Niedawno temu brałem udział w rozmowie na temat jak będzie wyglądał człowiek po zmartwychwstaniu.  Byli tacy którzy twierdzili że będziemy jak Adam zanim zgrzeszył, gdyż Adam miał życie wieczne dopóki nie zgrzeszył.  Przedstawiłem argumenty przeciwko takiemu rozumieniu sprawy.

  1. Biblia nie uczy tego że Adam mógłby żyć wiecznie gdyby nie zgrzeszył.  Zresztą Bóg jako wszechwiedzący wiedział że Adam zgrzeszy, jaki więc miałby cel w stwarzaniu człowieka który mógłby żyć wiecznie, a potem potajemnym zmienianiu go na śmiertelnego?
  2. Biblia uczy że po zmartwychwstaniu nie będzie małżeństw, stąd też nie będzie kwestii czyją żoną będzie kobieta która miała kilku mężów, jak to twierdzili Saduceusze chcąc usidlić Jezusa.[8]
  3. Łukasz dodaje że zbawieni będą równi aniołom,[9] a aniołowie są duchami[10] a nie ludźmi, stąd też są inni niż był Adam (bez względu na to czy przed czy po zgrzeszeniu).
  4. Ap. Paweł uczy że ludzie ziemscy są jak Adam, a ludzie wskrzeszeni będą jak Jezus.[11]
  5. Ap. Paweł dalej uczy, że tak jak ziarno jest inne od rośliny która z niego wyrośnie, tak ludzie wzbudzeni z martwych będą inni od obecnych.[12]

Prowadzący zebranie skwitował moich 5 argumentów w ten sposób: Jednak myślę że będziemy mieli takie same ciała jak Adam miał przed zgrzeszeniem, bo Hiob powiedział że w swoim ciele będzie oglądał Boga.  Warto zwrócić jednak uwagę na wspomniany werset.

 Jb19:26–27bg  A choć ta skóra moja roztoczona będzie, przecież w ciele mojem oglądam Boga; Którego ja sam oglądam, i oczy moje ujrzą go, a nie inny; choć zniszczały nerki moje we wnętrznościach moich.

Biblia Warszawska mówi nieco inaczej.

Jb19:26–27bw  Że potem, chociaż moja skóra jest tak poszarpana, uwolniony od swego ciała będę oglądał Boga. Tak! Ja sam ujrzę go i moje oczy zobaczą go, nie kto inny. Moje nerki zanikają we mnie za tym tęskniąc.

Nie wiedziałem od razu co odpowiedzieć na wnioski nielogicznie wyciągane z jakiegoś tekstu, ale kiedy byłem już w domu przeanalizowałem sytuację i mogę sprecyzować na czym polegał błąd.

Bez względu na to jakie ciało otrzymają zbawieni, będzie to ich ciało.  Cytowane słowa Hioba mówią tylko tyle że Hiob będzie posiadał jakieś ciało i że będzie świadomy tego że zobaczy Boga własnymi oczami, i nie będzie to kto inny ale on sam.  Natomiast nic nie mówi na temat jakie ciało będzie miał!  Na jakiej podstawie niektórzy chcą przekabacić ideę że po wzbudzeniu z martwych Hiob będzie miał takie same ciało jakie miał podczas swojego życia na ziemi?  Przecież Paweł wyraźnie uczy coś na ten temat.

1Co15:43–46pubg  Sieje się w niesławie, a jest wskrzeszane w chwale, sieje się w słabości, a jest wskrzeszane w mocy; Sieje się ciało cielesne, a jest wskrzeszane ciało duchowe. Jest ciało cielesne, jest też ciało duchowe. … Jednak pierwsze nie jest to, co duchowe, ale to, co cielesne, potem duchowe.

Stąd wyraźnie wynika że po wzbudzeniu z martwych będziemy mieli ciała takie same jakie mają obecnie aniołowie, i mając takie ciało Hiob będzie widział Boga, ale to wcale nie znaczy że zbawieni będą mieli takie ciała jakie miał Adam tuż po stworzeniu.  Adam również otrzyma takie same ciało jakie mają duchy.

Obecnie dziwimy się temu że Bóg pokazał Ezechielowi jak 25 kapłanów wypinało się na świątynię i biło pokłony słońcu.[13]  A co robimy sami?  Odrzucamy to co mówi Bóg w pięciu miejscach, i zamydlamy oczy wersetem który nie ma nic wspólnego z dyskutowanym tematem.  Czy w oczach Bożych nie jest to tym samym co kłanianie się fałszywym Bogom?  Nie rozumiem jak można w tak haniebny sposób zadawać kłam temu co powiedział Bóg, potem iść i uczyć fałszywe nauki innym, a potem przystępować do Wieczerzy Pańskiej czy nawet usługiwać przy stole.  Czy tacy przewodnicy narodu nie zdają sobie sprawy z tego co czynią?  Co znajdą na swoją obronę kiedy staną przed stolicą Chrystusa?[14]

Biblia ostrzega przed wilkami którzy wejdą między lud Boży oraz przewrotnych ludziach którzy powstaną wśród ludu Bożego.[15]  Niestety, pociągną za sobą wielu.  Widzę coraz wyraźniej co Jezus miał na myśli ostrzegając nas przed zwiedzeniem ostatnich dni.[16]  Nic też dziwnego że wiara wielu ludzi osłabnie.  Mając nauczycieli czy nawet pastorów którzy wykręcają Biblię na swoją korzyść i uczą fałszywych nauk trudno się nie zgorszyć lub nawet machnąć na wszystko ręką.  Biada jednak tym którzy sami nie wchodzą do Królestwa Niebios i przeszkadzają w tym innym.

W którym więc kierunku idzie kościół adwentystów?  Zbliża się do Boga, jak należałoby się spodziewać, czy raczej oddala?  Nic w tym dziwnego że Jezus stawia retoryczne pytanie skierowane do każdego z nas.

Lk18:8pubg  Lecz czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?


[1]      Mt24:6pubg  Usłyszycie też o wojnach i pogłoski o wojnach. Uważajcie, abyście się nie trwożyli. Wszystko to bowiem musi się stać, ale to jeszcze nie koniec.

[2]      Mt24:7pubg  Powstanie bowiem naród przeciwko narodowi i królestwo przeciwko królestwu i będzie głód, zaraza i trzęsienia ziemi miejscami.

[3]      Mt24:9pubg  Wtedy wydadzą was na udrękę, będą was zabijać i będziecie znienawidzeni przez wszystkie narody z powodu mego imienia.

[4]      Mt24:11pubg  Powstanie też wielu fałszywych proroków, i wielu zwiodą.

[5]      Mt24:12pubg  A ponieważ wzmoże się nieprawość, miłość wielu oziębnie.

[6]      Mt24:13pubg  Lecz kto wytrwa aż do końca, ten będzie zbawiony.

[7]      Mt24:15–16pubg  Gdy więc zobaczycie obrzydliwość spustoszenia, o której mówił prorok Daniel, stojącą w miejscu świętym (kto czyta, niech rozumie); Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry.

[8]      Mt22:28pubg  Żoną którego z tych siedmiu będzie więc przy zmartwychwstaniu? Gdyż wszyscy ją mieli za żonę.

[9]      Lk20:36pubg  Nie mogą bowiem więcej umrzeć, bo są równi aniołom i będąc dziećmi zmartwychwstania, są dziećmi Bożymi.

[10]     Hb1:14pubg  Czy nie są oni wszyscy duchami służebnymi, posyłanymi, by służyć tym, którzy mają odziedziczyć zbawienie?

[11]     1Co 15:49  A jak nosiliśmy obraz ziemskiego, tak będziemy nosili obraz niebieskiego.

[12]     1Co15:37pubg  I to, co siejesz, to nie ciało, które ma powstać, ale gołe ziarno, na przykład pszeniczne lub jakieś inne.

[13]     Ek8:16bw  I zaprowadził mnie na wewnętrzny dziedziniec świątyni Pana. A oto u wejścia do przybytku Pana, między przedsionkiem a ołtarzem, było około dwudziestu pięciu mężów; ci, tyłem zwróceni do przybytku Pana, a twarzą ku wschodowi, zwróceni ku wschodowi oddawali pokłon słońcu.

[14]     2Co5:10pubg  Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za to, co czynił w ciele, według tego, co czynił, czy dobro, czy zło.

[15]     Ac20:29pubg  Gdyż wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, które nie będą oszczędzać stada.  Także spośród was samych powstaną ludzie mówiący rzeczy przewrotne, aby pociągnąć za sobą uczniów.

[16]     Mt24:4pubg  I odpowiedział im Jezus: Uważajcie, aby was ktoś nie zwiódł.

One Response to Biblia odepchnięta

  1. "nie-teolog" says:

    E.G. White powiada – “Na początku człowiek został stworzony na obraz Boży nie tylko w charakterze, lecz także w postaci i wyglądzie. Grzech zniekształcił obraz Boży i zatarł go prawie zupełnie, lecz Chrystus przyszedł, aby przywrócić to, co zostało stracone. On zmieni nasze ciało i uczyni je podobnym do Swego chwalebnego ciała. Śmiertelne, przemijające, pozbawione piękności i splamione grzechem ciało człowieka stanie się doskonałe, piękne i nieśmiertelne.” /Wielki bój, str.731, Warszawa 1979 r./

    “nie-teolog”

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: