Harować czy wynająć?

Bibia uczy że w Sabat nie powinniśmy wykonywać żadnej pracy.  Nie tylko my, ale ci którzy są w jakiś sposób zależni od nas, np. służba czy gości.  Ale co zrobimy z kimś kto wynajmuje u nas pokój?  Czy mamy prawo zabronić temu komuś jakiejkolwiek pracy lub wpisać to w umowie o wynajęcie?  Wygląda na to że byłoby to śmieszne, aby wybierać ludzi do wynajmu pokoju lub mieszkania pod warunkiem że nie będą pracować w sobotę.  A jeśli już tak, to czy wolno im pracować umysłem, np. pracować na komputerze?  Wydaje się że w przykazaniach Bożych nie chodzi o to, ażebyśmy zmuszali innych do czynienia lub nieczynienia czegoś, co uważamy za słuszne.

Rozumiemy, że przykazanie o Sabacie nie mówi o zmuszaniu innych do przestrzeganiu jego wymogów, ale o tym by dzień ten stał się dla świątecznym dniem dla wszystkich domowników, służby i gości, gdzie nie trzeba wykonywać żadnej pracy, chyba że jest ona konieczna.  Jeśli wół wpadnie do dołu[1] (lub krowa się cieli i potrzebuje weterynarza), kiedy dom staje w płomieniach (mój czy sąsiada), to sytuacja jest raczej jasna—nagły wypadek wymaga natychmiastowej interwencji, ale kiedy wszystko jest już pod kontrolą, świętujemy dalej.

Są jednak trudniejsze rzeczy do zdecydowania.  Czy mogę w Sabat nazbierać sobie patyków na ognisko, ażeby podgrzać sobie herbatę?  Biblia podaje lekcję na przykładzie człowieka, który to uczynił i musiał ponieść za to karę śmierci![2] Ale gdyby ten sam człowiek nie miał szansy nazbierać drewna na opał podczas tygodnia (ale nie z powodu lenistwa), albo ktoś ukradłby mu drewno ostatniej nocy, wtedy byłaby to inna sprawa, np. sprawa nagłego wypadku opisana w poprzednim paragramie.

Ale jeśli mam już to drewno nazbierane w tygodniu, czy mogę go podpalić w Sabat i podgrzać jedzenie do spożycia?  Pomyślmy o ludziach na pustyni Kalahari lub Eskimosów.  Byłoby to chyba absurdem aby zmusić ich do jedzenia zimnego pożywienia lub zabronić jedzenia w Sabat w ogóle, bo Bóg jakoby zapomniał o tym że tacy ludzie będą istnieli i ich naturalną potrzebą będzie spożywać pożywienie każdego dnia.  Przygotowanie jedzenia jest konieczne nawet w Sabat, i nie zawsze można jeść na zimno lub dokończyć wszystkich przygotowań przed Sabatem („na zapas”), dlatego Biblia uczy że lekkie prace, jak np. podgrzanie posiłku, mogą być wykonane, a jednocześnie świętowanie w tym dniu jest zachowane.

Powstaje jednak pytanie, czy każde podgrzewanie posiłku pozwala na zachowanie święta?  Wyobraźmy sobie zjazdy, kongresy, kampy lub inne zgromadzenia ludzi w Sabat (np. wspólny lunch w kościele), gdzie 5 lub więcej osób haruje w kuchni przez kilka godzin, aby przygotować posiłek dla kilkuset osób (i kilkudziesięciu niespodziewanych gości), którzy pochłoną wszystko w przeciągu kilkunastu minut i znikną ze stołówki?  Czy dla wspomnianych kucharzy nie jest to ciężka praca?  Przy tym nie korzystają oni ze świątecznego dnia tak jak inni, którzy siedzą na sali i słuchają dobre wieści o Bogu.  Czy tacy kucharze nie łamią przykazania Bożego?  Czy całe zgromadzenie nie łamie tegoż przykazania pozwalając na to aby członkowie rodziny lub słudzy pracowali w Sabat?

Zdarzają się takie wydarzenia na które wynajmuje się kucharzy, aby obsłużyli całe zgromadzenie.  Nie trzeba się wtedy martwić o zdobycie i przechowanie prowiantu ani o jego podanie czy sprzątnięcie po posiłku, na dodatek całe zgromadzenie świętuje razem od początku do końca.  Ale niektórzy wytykają wtedy że inni wykonują dla nas pracę zarobkową w tym dniu, a przecież przykazanie mówi… no właśnie, co mówi przykazanie?  Czy idąc do sklepu w Sabat po zachodzie słońca aby kupić świeży chleb pytamy sprzedawcę kiedy ten chleb był pieczony?  Czy sprawdzamy w jakie dnie tygodnia były wykonane wszystkie składniki na ten chleb?  Przecież to zakrawa na szaleństwo!

Pomyślmy o tym z czego korzystamy w Sabat.  Budzimy się, bo elektryczny budzik zaczyna dzwonić.  Ale czy może on być podłączony do gniazdka w Sabat?  Przecież ludzie w elektrowni pracują żeby był prąd w gniazdku.  To może lepiej byłoby używać budzika na baterie, trzeba by tylko sprawdzić czy bateria nie była wyprodukowana w sobotę, ani żadne z jej składników.  A może lepiej byłoby użyć budzika sprężynowego… zresztą sprężynowy budzik musi pracować przez całą noc (tak samo zresztą jak elektryczny) aby w końcu zacząć dzwonić, co właściwie też jest pracą.  To w końcu może nie używać budzika w ogóle, ale ciągle chcemy zapalić światło, odkręcić ciepłą wodę, itd..

Powiedzmy że ktoś w rodzinie się przebudził bez budzika i przebudził wszystkich pozostałych śpiochów.  W domu jest zimno i ciemno, włączamy światło, odkręcamy ciepłą wodę… i jakoś tam przetrwamy, aż do czasu kiedy trzeba wyjść z domu i udać się do zboru.  Jak to uczynić?  Na piechotę?   Nie, to jest praca i za daleko.  Rowerami—nie, to też jest praca i nie wszyscy mają rowery.  Samochodem?  Może lepiej nie, bo trzeba pracować za kierownicą.  To może lepiej wybrać tramwaj?  Nie przejeżdża przez moje osiedle ani w pobliżu.  To wybrałem taksówkę i jadę „święcie” do zboru.  I tak zinterpretowałem przykazanie Boże robiąc z Niego pośmiewisko.  Czy takie przykazanie miał Bóg na myśli?

Co lepiej:

  • Skorzystać z usługi firmy żywienia i zapewnić wszystkim zgromadzonym branie udziału w świątecznym dniu, czy raczej
  • Wybrać spośród siebie „ochotników” (amatorów) do harowania w dniu sobotnim, narażając się przy tym na zatrucie czy inne niespodzianki, kiedy pozostali zgromadzeni rozkoszują się sprawami duchowymi?

Jak odpowiedziałbyś na powyższe pytania?  Czy Twoja odpowiedź jest zgodna z duchem czwartego przykazania?  A może masz lepsze rozwiązanie niż oba przykłady podane powyżej?  Czy obecność ciast i deserów lub zbyt duży wybór potraw wpływa na Twoją odpowiedź?  Jeśli masz jakiś pomysł, podziel się nim z czytelnikami tej strony.


 

[1] Lk14:5

[2] Nb15:32

5 Responses to Harować czy wynająć?

  1. kuba says:

    W tym momencie trzeba wiedzieć co jest dobre a co złe, w Biblii pisze, że nawet kapłani w sobotę muszą pracować a są bez grzechu, ale są rzeczy które mogą być zrobione w tygodniu. Posłużę się ciekawym przykładem jeszcze z Polski. Pochodzę ze wsi, czego się nie wstydzę. Moi rodzice mieli kawałek ziemi, i jak przyszedł czas uprawy, trzeba było zamówić traktor z PGR-u aby przyjechał zaorać pole. Zawsze ile razy przyjeżdżali to zawsze przyjeżdżali w tygodniu, tym razem przyjechał w sobotę rano, w momencie kiedy wychodziliśmy do kościoła, rodzice z tego nie byli zadowoleni. Po powrocie z kościoła zobaczyliśmy że pole jest nie zaorane. W poniedziałek mama poszła się dowiedzieć co się stało. Okazało się, że jak tylko zaczął orkę coś mu się zepsuło, szybko usunął usterkę, zaczął pracować, przejechał może dwa razy, znowu się mu cos popsuło, i tak znowu kolejny raz, w końcu zdenerwowany traktorzysta pojechał na warsztat no i oczywiście nie wrócił już z powrotem. Kiedy mama rozmawiała to właśnie sie pytał, co jest, jak w tygodniu przyjeżdżałem wszystko było w porządku, jak przyjechałem w sobotę nie mogłem nic zrobić bo ciągle się coś psuło w traktorze. Może to jest śmieszny przykład, ale myślę, że Pan chce aby nawet ziemia odpoczęła w dniu sobotnim. Oczywiście są rzeczy które trzeba zrobić w dniu sobotnim. Miałem sąsiadów którzy byli farmerami i zanim wyszli do kościoła musieli spędzić co najmniej 2 lub 3 godziny rano żeby oporządzić swoje bydło. Nie można być tak jak Żydzi którzy wymyślili tysiące przepisów odnośnie soboty.

    • cezaryn says:

      @ Kuba
      W tym problem że trzeba wiedzieć, a nie zawsze wiemy, a więc musimy się dowiedzieć. Setki przepisów czynią z nas robotów wypełniających czyjeś przemyślenia. Pozostaje więc następne rozwiązanie — określenie zasad które mogłyby nam ułatwić wybór, a potem stosować je.

      Wiemy że niektóre rzeczy muszą być wykonane, a inne nie mają prawa być wykonane. Kiedy trzeba wydoić krowę lub zawieźć chore ciele do weterynarza, wszyscy są zgodni co do tego że można, a nawet należy, pracować w sobotę. Ale czy to jest w porządku żeby ktoś (np. kucharki) pracował cały dzień często w uciążliwych warunkach, i aby Sabat stał się dla tej osoby harówką? Z jednej strony, kapłan nie wykonuje takiej pracy jak kucharka, a z drugiej strony zbieranie drwa jest o wiele lżejsze niż praca kucharek, a człowiek stracił za to życie.

      Jak więc ocenić pracę kucharek? Czy wynajęcie ludzi do pracy jest opcją w takim przypadku? Dlaczego? A może każdy sam powinien sobie przynieść kanapki i wtedy nie trzeba obciążać innych nadmierną robotą?

  2. kuba says:

    Człowiek zbierający drzewo w sobotę poniósł słuszną karę, bo Pan powiedział nie wolno, a mógł to zrobić w piątek, ale on okazał pogardę dla prawa Bożego. Jego czyn był świadomy tego co zrobił.

    Jeżeli chodzi o pracę kucharek w sobotę na różnych kongresach lub zjazdach to jest naprawdę harówka w tej kuchni żeby przygotować jedzenie dla kilkuset osób. Wydaje mi się, że za bardzo przyzwyczailiśmy się do dobrobytu i wygody. Twoja sugestia żeby każdy przyniósł ze sobą kanapki chyba by była najlepsza. Pamiętam jako mały chłopiec jeździłem z rodzicami na zjazdy do Wisły i to cało-dniowe. Po kazaniu została ogłoszona przerwa, każdy poszedł sobie gdzie chciał, ludzie powyciągali z torby przygotowane kanapki, każdy zjadł to co miał ze sobą, i nikt nie narzekał, że nie ma zorganizowanego wspólnego obiadu. Czy dzisiaj nie można zrobić tak samo, tym bardziej że dzisiaj są warunki do tego, bo można sobie kupić chłodzone pojemniki na jedzenie, kiedyś tego nie było, i w czasie przerwy wyjść do parku, czy gdzie kto chce i spożyć ten posiłek, i nie obciążać innych nadmierną robota, a kucharki nie będą miały takiego urwania głowy.

    • cezaryn says:

      Przez jeden dzień można przetrwać nawet nic nie jedząc. Ale jeśli na jeden dzień możemy sobie przygotować kanapki, to co zrobić z deszczową pogodą, gdzie pójść kiedy w parku leje? No i co zrobić z kongresami które trwają przez kilka dni, zaczynają się w piątek i trwają do wtorku, i na dodatek wszystkie dni są świąteczne i większość sklepów jest zamknięte? Uczestniczyłem w kongresach gdzie służba dla mnie zaczynała się o 8 a kończyła o 22, kiedy miałbym sobie kupić prowiant i przygotować go do spożycia? Czy w warunkach Australijskich (lato, temperatury około 30°C) jest możliwe przetrzymać pożywienie od rana do wieczora licząc na to że wieczorem będzie jeszcze się nadawało do spożycia? W szpitalach czy akademikach adwentystycznych (masowe żywienie) kuchnia przygotowuje pożywienie również w sobotę, dlaczego nie można stosować podobnego rozwiązania na kongresach jako potrzeba masowego żywienia?

  3. koalaandrzej says:

    Bardzo ciekawa dyskusja, pragnę i ja się dołączyć. Tak więc sprawa kuchni to na prawdę ciężka praca, ale przecież można ją złagodzić, ot obrać ziemniaki w piątek posmażyć mięsko w piątek a w sobotę to tylko podgrzać, zacząć używać talerzyków i widelców jednorazowych (odejdzie zmywanie naczyń) zupkę też można ugotować dzień przed sabatem, a po podgrzaniu serwować w papierowych kubkach, przecież w takich centrach są lodówki to przez jedną noc wszystko wytrzyma. Myślę że w ten sposób ulżyło by się zapracowanym osobą w kuchni.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: